środa, 23 stycznia 2013

Miłego trudne początki


Słomiany zapał do wszystkiego?
Coś w tym jest...
Wakacyjny obóz młodzieżowy. 
Wspaniali ludzie, ogniska i śpiewanie do zdarcia gardła.
W głowie pojawiła się myśl żeby też nauczyć się grać na gitarze. Niesamowicie mnie ten instrument urzekł, swoją prostotą i cudownym brzmieniem.
Jak się skończyło?
Gadaniem.
I przepisaniem zeszytu z obozowymi piosenkami pięć razy.
„Bo nie nauczyłabym się, a śpiewać ładniej i tak nie będę”
Ale sentyment do gitary pozostał i do ludzi którzy potrafią na niej grać.
Pomysł numer dwa - napisać książkę.
Wypracowania w szkole to był mój konik. Wyobraźni nigdy nie brakowało, więc do dzieła.
Dotrwałam do drugiego rozdziału.
To co w głowie wydawało się być tak interesujące, po przelaniu na papier stało się zupełnie nijakie.
Cały entuzjazm minął.
I był taniec.
Ta fascynacja trwała dłużej, a właściwie to do dziś.
Choć nie tak jakbym sobie to wymarzyła.
A teraz blog?
To taka zachcianka która już kiełkowała we mnie od dawna.
Całe wakacje marudziłam, nudziłam, gadałam.
A ktoś tego wysłuchiwał i namawiał żebym spróbowała.
Stanęło na tym że nie mam czasu.
A teraz mam go więcej?
Ani trochę ;)
Ale mimo to chcę spróbować. Na przekór  studiom,  kolokwiom,  zaliczeniom, tej całej codziennej gonitwie . Pomiędzy zajęciami a zakuwaniem wzorów, rozmową z mamą a spotkaniem z kimś ważnym, ciepłym obiadem a najlepszą na świecie kawą z mlekiem i w końcu  między szybką, wieczorną przebieżką a kilkoma zrobionymi w pośpiechu brzuszkami.
Jak będzie?
Kulinarnie.
Trochę o życiu.
Może też o mnie.
A poza tym?
Właściwie to sama jestem ciekawa co z tego wyniknie.






1 komentarz:

  1. Widzę, że mamy podobnie. Nie chodzi o to, że kobieta zmienną jest tylko o to, że szybko się nudzę. Wiele rzeczy już robiłam, tak jak ty.

    OdpowiedzUsuń