piątek, 25 stycznia 2013

Nie lubię piątków...

... do godziny 13.00. Po 13.00 wręcz uwielbiam:)

Nie lubię piątków, bo muszę wstawać przed 6.00, żeby zdążyć na zajęcia i nie mam czasu na leniwe śniadanko, tylko muszę się zadowolić zwykłą bułką, z tym co pierwsze wpadnie mi w ręce po otwarciu lodówki.

Ale kocham wracać do domu po tych piątkowych ćwiczeniach, bo zawsze czeka na mnie pyszna rybka. Wystarczy trochę przypraw, chwilka w piekarniku i mam gotowy pyszny obiad. A gdy od czasu do czasu, jakiś dobry krasnoludek  sprawi,  że tą rybą jest łosoś, to już w ogóle jestem w niebie !

I ten luz w głowie i ciepło na sercu, bo cały weekend przede mną;)

A dziś jest jeszcze lepiej, bo wiem że te ćwiczenia z chemii leków, były ostatnimi w tym semestrze;) Mój dobry nastrój jest dziś po prostu niezniszczalny!



Przepis? 
Tu tak naprawdę przepisu nie ma;) Bo wystarczy kawałek fileta z łososia (ten u mnie ma 250g i tak dałam mu radę sama;) ) Uważam, że łosoś to królewska ryba ;)  i nie potrzebuje wiele przypraw, bo sam w sobie jest wyśmienity. Żeby podkreślić jego smak używam zwykle pieprzu, soli, suszonej jarzynki, trochę bazylii i tymianku.  Piekę go około 20 minut.

W międzyczasie gotuję brokuły. Wrzucam dosłownie na 4 minutki do wrzątku, bo lubie gdy sa nieco twardawe. Po ugotowaniu posypuję ziołami i to wszystko;)





Smacznego !

4 komentarze:

  1. Kocham łososia w każdej postaci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieczony łosoś - moje ulubione danie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. prostota to sztuka, a łosoś to jedna z najlepszych ryb, rewelacyjnie komponuje się z pastą i z sosem 100 wysp, tzatziki i dressingiem ziołowym Develey, smacznego życzę i dużo pomysł na kolejne dania w głównej roli - łosoś :)

    OdpowiedzUsuń