piątek, 22 lutego 2013

Komu w drogę

Już tak późno?
Plecak pęka w szwach.
Bo nigdy niewiadomo co może się przydać. Zwykle wolę mieć za dużo, niż potem kombinować, jak koń pod górę, gdy czegoś zabraknie.
Przezorny zawsze ubezpieczony.
Dlatego zamiast kolejnych sweterków i spodni, pakuję jeszcze do plecaka mini czajnik elektryczny, miseczkę i talerzyk, kilka ibupromów, okulary przeciwsłoneczne i chusteczki nawilżające.
Teraz to już na pewno się nie domknie. A zaraz znowu przypomnę sobie o kolejnej "rzeczy bez której nie przeżyję".


Więc zamiast rozmyślać, co by tu jeszcze wziąć, lepiej zjem śnaidanie.
A na co masz ochotę?
Sama nie wiem.
I  w efekcie, mam miszmasz na kanapkach.
Dokładnie tak jak w plecaku.
I trochę w życiu. Ale tak chyba lubię najbardziej.


Kanapki z chleba wieloziarnistego z drobiową wędliną, serkiem naturalnym, pomidorem, ogórkiem konserwowym, oliwkami i kukurydzą, posypane ziołami prowansalskimi.

A dokąd to?
No koniec ferii trzeba porządnie uczcić. A weekendowy wyjazd na Słowację, to idealny ku temu sposób.
Ostatni łyk kawy i przelotne spojrzenie na pokój ( a raczej to co z niego zostało po moim pakowaniu) i już mnie nie ma.



Życzę Wam udanego wekendu ;)


6 komentarzy:

  1. No to po kolei: pyszne kanapeczki i ładne kolorowe to coś... w szklance:p

    Imponujący plecak i...
    udanego i bezpiecznego wyjazdu!;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. udanego weekendu ;)
    po tak pysznych kanapkach na pewno będzie dobra podróż ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. fantastyczne śniadanko :) ja też zawsze wolę być gotowa na wszystko:) pocieszę Cię - po kilkunastu latach pakowania wszelkich potrzebnych rzeczy po pierwsze - wszyscy się nauczyli, że jestem "gotowa na wszystko", po drugie - doszłam do perfekcji w skrupulatnym pakowaniu i mieszczę wszystko w jedną torbę :) zawsze:) więc trzeba ćwiczyć, kto wie co może się przytrafić:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ...temu rower!:D udanego weekendu

    OdpowiedzUsuń
  5. baw się dobrze! :)
    miszmasz w życiu, mówisz?

    OdpowiedzUsuń