niedziela, 10 lutego 2013

Na przekór walentynkom

Nigdy nie lubiłam walentynek.
Tej całej komercji związanej z tym dniem.
Tych wszechobecnych serduszek, kartek, misiów, którymi bombardowany jest człowiek ze wszystkich stron.
Po co czekać do 14 lutego?
Tylko dlatego, że jest to z góry ustalony dzień zakochanych, muszę kupić prezent ukochanemu i spędzić z nim czas?
Przecież mam na to cały rok. Całe 365 dni.
W każdy inny dzień mogę zrobić przyjemność tej wyjątkowej osobie.
Zaprosić od tak, żeby posiedzieć, wypić wino, oglądnąć film.
A przygotować kolację niespodziankę.
Przy świecach.
Upiec słodkie, kruche ciasteczka na deser.
Wskoczyć w małą czarną.
A potem przez pół wieczoru patrzeć w jego zadziwione oczy.
„Naprawdę mnie zaskoczyłaś! Nie spodziewałem się”
I takie "walentynki" są właśnie najfajniejsze.

A co gotują zakochane dziewczyny ?




Makaron z kurczakiem i szpinakiem w śmietanowym sosie (inspiracja)

• pojedyncza pierś z kurczaka
• 200 g makaronu ( u mnie farfalle)
• 200 g szpinaku ( u mnie mrożony, ale najlepiej świeży)
• Około 150 ml śmietanki 18% do zup i sosów
• Mała cebula
• 2 ząbki czosnku
• Oliwa
• Sól, pieprz
• Po dwie łyżeczki tymianku i estragonu

Kurczaka pokroić w kostkę, przyprawić ziołami, dolać oliwę (około 2 łyżki) i odstawić na kilka godzin do lodówki.
Cebulę pokroić w drobną kostkę i wrzucić na rozgrzaną na patelni oliwę. Do tego dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, a następnie kurczaka. Smażyć chwilę, około 4 minuty.
Szpinak rozmrozić na osobnej patelni, a następnie dodać go do kurczaka. Gdy używacie świeży szpinak to wtedy wyłożyć go na patelnię, podlać 2 - 3 łyżki wody i mieszając gotować aż zwiędnie przez około 2 minuty. Odsączyć na sitku, odcisnąć i grubo posiekać.
Makaron ugoować al dente.
Następnie do kurczaka i szpinaku dolać śmietankę i 3 łyżki wody z gotującego się makaronu. Na koniec doprawić do smaku pieprzem i solą. Podawać z makaronem, można skropić oliwą na talerzu.

Smacznego!


A zamiast kolejnego serduszkowego pluszaka, taki prezent jest o niebo lepszy.



Miłego dnia!

6 komentarzy:

  1. ja też za walentynkami nigdy nie szalałam... ale za takim obiadkiem jak najbardziej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. i dobrze, że nie czekałaś! :) bo o uczuciach można rozmawiać każdego dnia! trzeba! :)
    a makaron - moje ulubione dodatki!

    OdpowiedzUsuń
  3. pozytywna osoba jestes :) tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo miło mi się zrobiło ;)

      Usuń