niedziela, 24 lutego 2013

Powroty

Wróciłam, cała i zdrowa.
Weekend skończył się za szybko.
Jak zwykle. Każdy wyjazd trwa za krótko.





Tyle miłych wspomnień. Uroczy, klimatyczny pensjonat, i dogadzadjący pod względem jedzeniowym właściciel, kilkoro ciekawych ludzi i rozmów, wieczór spędzony "na prawdziwej Słowacji" przy winie z kofolą, obiad na kolację, a na obiad zupki chińskie i bake rollsy, chodzenie na skróty w śniegu po kolana, krewetki jedzone na spółę z jednego talerza w przydrożnej knajpie, plamy na pościeli po grzanym winie. I kilka trudniejszych momentów.
Bo spotkanie z nartami po X latach nie było tak spektakularne jak tego oczekiwałam.
Po dwóch zbliżeniach z ziemią żadna część mojego ciała nie ucierpiała.
Poza dumą oczywiście.
"Bo to jest tylko w Twojej głowie, ta blokada. I tak masz ze wszystkim."
Kopnij mnie czasem w tyłek. Dziękuję. A potem zbocz z trasy, żebyśmy znów razem odwiedzili Nasze Zakopane, zjedli oscypka na ciepło i wypili grzane piwo.
Ile razy jeszcze mnie zaskoczysz. Oby jak najwięcej.


A teraz rzeczywistość.
Pełna obaw przed kolejnym semestrem. Nie lubię tego. Nieznane twarze, przedmioty, nowy plan zajęć.
I ta waka ze sobą, żeby zmotywować się do pracy.
Nie ma rady, trzeba się spiąć, bo nikt nie obiecywał że będzie lekko.
No i wychodzi ze mnie pesymistka. Paskudna maruda.
Ale nie, bo tak naprawdę, to już planuję kilka najbliższych dni i uśmiecham się na samą myśl o nich. I tym sposobem cała uczelnia schodzi na dalszy plan.
Bo miałam przestać zbytnio przejmowac się rzeczami mniej ważnymi, a skupić na tych istotnych.
Więc tak zrobię.

3 komentarze:

  1. cieszę się ,że twój weekend był taki udany ;) piękne zdjęcia i pyszne dania !

    OdpowiedzUsuń
  2. a co takiego konkretnie masz w nowym semestrze, że się obawiasz? na pewno nie będzie tak źle jak Ci się wydaje !
    fajnie, że wyjazd się udał :) takie weekendy zawsze trwają za krótko, ale przynajmniej miło się je wspomina ! buziaki i mimo wszystko udanego tygodnia :*

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne zdjęcia, zazdroszczę wyjazdu, bo dawno nie byłam w górach :)

    OdpowiedzUsuń