poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Waniliowy milkshake


Chciałam poczuć klimat lata.
Beztroskich dni i ciepłych wieczorów, kiedy najlepiej smakuje zimne piwo z sokiem malinowym.
Wtedy taki milkshake jest zbawieniem.
A w dzisiejszy poranek?
Raczej przekleństwem.
Wyszłam z nim boso na balkon i po minucie uciekałam jak oparzona (odmrożona! )
Zdecydowanie to jeszcze nie czas.
Nic na siłę. Pewnych rzeczy nie przeskoczę.
A szkoda




sobota, 27 kwietnia 2013

Muślinowy omlet


Zaintrygowała mnie ta nazwa.
I przywołała wspomnienia.
Słysząc słowo "muślin" zawsze mam przed oczami szczupłą, rudą dziewczynkę z bujną wyobraźnią, która bardzo lubiła się stroić w muślinowe sukienki.
"Ania z Zielonego Wzgórza", czytaliście?
Ja byłam jej wierna przez długi czas i cała seria tych książek do dziś stoi na mojej półce.
I przyzam się po cichu, że wciąż do nich wracam ;)





czwartek, 25 kwietnia 2013

Pistacjowy twarożek na śniadanie


Od wczoraj wszystko jest pokręcone.
Wróciłam do domu w porze kolacji i po szybkim zaspokojeniu głodu, zasnęłam skulona, z wielkim misiem pod głową zamiast poduszki.
Obudziłam się wystraszona. Bo miałam się uczyć.
Kawa jedna, druga, wypita w blasku księżyca ( czy to już pełnia? )
2 albo 3 w nocy koniec- zasypiam.
W dresie, zamiast w piżamie.
Zamykając oczy, próbuję przypomnieć sobie czy umyłam zęby.
Zrobione- myślę, a za chwilę zdaję sobie sprawę, że nie zmyłam tuszu z rzęs. Za późno, bo już odpłynęłam.
Ale czemu jest tak jasno? To już rano?
Nie, na szczęście, to tylko księżyc.
Budzi mnie budzik, ale nie dobudza.
Na nogi, stawia mnie dopiero zły sen- już drugi raz w tym tygodniu śni mi się sesja.
Idę do łazienki, patrzę do lustra. Wyglądam jak miś panda.
Zimny prysznic.
Na pierwsze śniadanie piję kawę.
Na drugie- jem wielkie jabłko w łóżku.
A dopiero przy trzecim zatrzymuję się w kuchni na dłużej- burczenie brzucha skrzętnie odciąga moje myśli od notatek.
Ten dzień będzie bardzo długi.





środa, 24 kwietnia 2013

Krem z zielonego groszku z serem feta


Olusia miała swoje powody żeby nie znosić groszku.
Bo to "zielone" gryzło ją w język.
Z sałatki jarzynowej małe, niepozorne warzywo znikało jako pierwsze.
Ale nie, nie w brzuchu. Tylko pieczołowicie poukładane na brzegach talerza.
Żadne ziarenko nie miało szans.
I marchewka z groszkiem, którą mama przyrządzała do ziemniaczków i mięsa, powinna się nazywać marchewką z marchewką. Bo i w tym przypadku Olusia była dla zielonych kuleczek niemiłosierna i ochoczo pokazywała im "gdzie jest ich miejsce".
Ale Ola ma całe mnóstwo argumentów żeby lubić groszek :)





poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Omlet biszkoptowy


Choć przy smażeniu nalesników, popisuję się przewracaniem ich na drugą stronę w bardzo efektowny sposób, to gdy przychodzi ochota na omlet nie jestem już takim cwaniakiem.
Mogę podrzucać patelnię z naleśnikiem z zamkniętymi oczami, ale gdy jego "kolega" wymaga obrócenia, zaczynam się stresować. Zwykle ociągam się z tym do ostatniej chwili, nerwowo zerkając pod spód omleta czy aby na pewno już pora.
A wiadomo że to ostatni dzwonek.
I zwykle wychodzi nieporadnie, niezgrabnie i nieudolnie z kilkoma brzydszymi słowami w głowie (a czasem i na ustach).
Dziś inaczej nie było.
Może kiedyś.



piątek, 19 kwietnia 2013

Moje piątkowe petit déjeuner


Trochę zazdroszczę Francuzkom.
Bo one wcinają na śniadania słodkie rogaliki z dżemem, popijają je pyszną kawą, jeżdżą świetynymi rowerami, wożąc w koszykach długie bagietki i do tego mówią takim pieknym językiem.
Tak wiem, wiem- też mogę raczyć się podobnymi śniadaniami, jeździć rowerem po bułki do sklepu i zapisać się na kurs francuskiego.
Byłabym prawie jak one.
Ale to PRAWIE robi wielką różnicę.
Tak czy inaczej, dzień dziś zaczęłam w sposób, jakim nie pogardziłaby chyba żadna francuska dama ;)





czwartek, 18 kwietnia 2013

Szybkie farfalle z łososiem i warzywami


Fajnie, że jest już coraz cieplej.
Wręcz nie moge się doczekać sezonu szybkich, lekkich obiadów pełnych świeżych warzyw.
Czasem lubię, gdy nie trzeba spędzać kilku godzin "przy garach" żeby zjeść coś smacznego i pożywnego.
Z tym właśnie kojarzy mi się lato i wakacje.
Minimum nakładu pracy.
Maksimum smaku ;)




wtorek, 16 kwietnia 2013

Mango lasi


Ten cudowny napój poznałam dzięki mojej przyjaciółce.
Lipcowy wieczór, krakowski Kazimierz, jedna z indyjskich knajp, Ala wyglądająca jak hinduska z krwi i kości, tańcząca w rytm hipnotyzującej muzyki taniec brzucha, a potem łyk jeden i drugi.
Z miejsca zakochałam się w tym koktajlu.
Orzeźwiający, słodki i mleczny, a dzięki dodatkowi waniliowego mleka nabiera jeszcze bardziej "mojego" smaku.
Świetny na upały i nie tylko ;)




poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Na poniedziałek babcina szarlotka


Wiosna już chyba na dobre się zadomowiła.
I dobrze.
Fajnie zrzucić ciepły płaszczyk na rzecz tego lżejszego.
Albo jeszcze lepiej cienkiego sweterka.
Tylko jak na złość, stężenie wiosny na zewnątrz jest odwrotnie proporcjonalne do jej koncentracji we mnie.
Przekorna jest ta natura człowieka.
A moja to już w szczególności.


sobota, 13 kwietnia 2013

Naleśniki ze szpinakiem i serem feta z prażonymi pistacjami


Bo dostał mi się ochrzan.
Co robisz?
Czytam Twojego bloga.
No i ?
No i same tu słodkości, a ja chciałbym przepis na jakieś mięcho.
Wybacz mięcha dziś nie będzie, ale zamiast tego coś znacznie lepszego.
I nowina jes taka: Ta pyszna rzecz nie ma w swoim składzie ani grama cukru ;)




piątek, 12 kwietnia 2013

Śniadanie całkiem świąteczne


Kto wie jaki dziś dzień?
Czyje święto?
Podpowiem, że to dziś można na skrzyżowaniu spotkać fioletową krowę rozdającą czekoladki.
Pewnie uznałabym, że mam omamy, gdybym nie pamiętała, że 12 kwietnia to bardzo słodkie święto.
I chyba każdy czekoladocholik ma tę datę zapisaną w kalendarzu ;)



wtorek, 9 kwietnia 2013

Cynamonowe francuskie tosty z karmelizowanymi orzechami laskowymi


Miał być ciężki tydzień.
No i nie powiem, tak jest.
Trudno się zdecydować w co pierwsze włożyć ręce, nad czym powinnam sie skupić, a co potraktować trochę bardziej po macoszemu.
Ale nie narzekam i mimo wszystko znajduję chwilkę, albo dwie na drobne przyjemności.
Słodkie śniadanie, mleczna kawa i na moment z aparatem w reku odrwyam się się od leków, chemii i innych przyziemnych rzeczy.
Coraz mocniej mnie to wciąga.
I cieszy ;)




poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Muffinki jabłkowo cynamonowe z orzechową kruszonką


Niestety muszę stwierdzić, że mam bardzo duże skłonności do uzależnień.
Ale mam i drugą lepszą wiadomość- nie są to na szczęście szkodliwe nałogi.
No może poza bólem brzucha, którego można się czasami nabawić.
Bo na jednej takiej muffince trudno skończyć.
No i wracając do tych uzależnień to przyznaję się, że odkąd mam nowe foremki na muffinki, piekę je notorycznie. Nie mogę się oprzeć.
I w ten weekend też się nie pohamowałam ;)



niedziela, 7 kwietnia 2013

Chleb watykański czyli chlebek szczęścia

A jeszcze inaczej Chleb przyjaźni Amiszów.
Nawet nie wiedziałam o jego istnieniu i nie znałam uroczej historii związanej z tym ciastem.
Ale zmieniło się to dzięki jednej z moich przyjaciółek, która tydzień temu dała mi wspaniały prezent.
A jaki?
Chyba jeden z najbardziej oryginalnych podarunków jakie kiedykolwiek dostałam.
I nie mam tu na myśli wcale gotowego ciasta.




piątek, 5 kwietnia 2013

Naleśniki a'la creme brulee

Jestem waniliowym maniakiem.
Smaruję się co wieczór waniliowym masłem do ciała, w zimie obowiązkowo noszę przy sobie waniliową pomadkę do ust, a wychodząc z domu nie zapominam wrzucić do torby waniliowego kremu do rąk.
Brzmi jak obsesja?
A to jeszcze nie koniec.
Bo co więcej, namiętnie leję wszędzie gdzie się da waniliowe mleko, albo popijam je prosto z kartonu, a każde wyjście do kawiarni musi się skończyć na latte z waniliowym syropem.
I w ogóle to uwielbaim wszystko w czym można dojrzeć małe, czarne ziarenka wanilii.
Tak, to uzależnienie ;)



czwartek, 4 kwietnia 2013

Jajecznica z serem feta i szczypiorkiem

Tydzień dopiero się zaczął, a już jutro jest piątek.
Tak to ja lubię. I to bardzo.
Gorzej gdy pomyślę o przyszłości. I to niestety nie aż tak odległej.
Bo w przyszłym tygodniu mogę mieć problem ze znalezieniem czasu na sen.



środa, 3 kwietnia 2013

Deser a'la szarlotka


Obudziłam się rano, wyglądnęłam przez okno i przetarłam oczy ze zdumienia.
Przecież to niemożliwe że znowu pada śnieg!
A jednak, pogoda jest okrutna.
I robi sobie z nas ostatnio, za przeproszeniem jaja...
Więc na śniadanie całkiem zimowe smaki- jabłko, cynamon, kruche ciasto.. czyli szarlotka?
No prawie ;)






wtorek, 2 kwietnia 2013

Muffinki cytrynowo makowe

Święta, święta i już po.
Pewnie macie juz dość jedzenia, z trudem patrzycie na świąteczne pozostałości w lodówce, a samo wspomnienie o kawałku makowca wywołuje nieprzyjemnie uczucie w żołądku.
Taka to niestety uroda wszystkich świąt, że gdy się kończą, my oddychamy z ulgą.
Ja jednak będę okrutna i pomęczę was dziś jeszcze świątecznymi wypiekami;)
Przepis na TAKIE muffinki nie może dłużej czekać!