sobota, 27 kwietnia 2013

Muślinowy omlet


Zaintrygowała mnie ta nazwa.
I przywołała wspomnienia.
Słysząc słowo "muślin" zawsze mam przed oczami szczupłą, rudą dziewczynkę z bujną wyobraźnią, która bardzo lubiła się stroić w muślinowe sukienki.
"Ania z Zielonego Wzgórza", czytaliście?
Ja byłam jej wierna przez długi czas i cała seria tych książek do dziś stoi na mojej półce.
I przyzam się po cichu, że wciąż do nich wracam ;)







A jaki jest muślinowy omlet?
Przepyszny! Mięciutki, delikatny i rozpływający się w ustach. A strukturę ma taką piankową- jest inny niż wszystkie, jeszcze nie jadłam podobnego.
A czemu muślinowy? Proszę nie pytajcie, bo i tak nie odpowiem ;) Nie ja na to wpadłam.
Przepis znalazłam w jakiejś książce kucharskiej, odpisałam i jak to u mnie bywa, kartka zginęła w szufladzie w niewyjaśnionych okolicznościch. Dobrze jednak, że szuflada nie ma dziur i czasem jak bardzo się postaram, mogę coś w niej odnaleźć.


Składniki:
  • 2 jajka
  • 3 łyżki śmietanki kremówki
  • łyżeczka masła
  • sól
Oddzielić żółtka od białek, białka ze szczyptą soli ubić na sztywna pianę. Żółtka połączyć ze śmietanką energicznie mieszając, aż masa się lekko spieni.
Dodać białka do żółtek, bardzo ostrożnie i delikatnie mieszać aż do połączenia.
Na patelni dobrze z rozgrzać masło i wylać na nią masę. Smażyć na niewielkim ogniu około 1 minutę, a następnie przełożyć patelnię do piekarnika nagrzanego do 190°C na około 10 minut.

Ja przygotowałam jako dodatek prażone jabłka z cynamonem ( jabłko pokroiłam w kostkę, przełożyłam do garnuszka i posypałam cynamonem i polałam łyżeczką miodu, podlałam odrobiną wody i smażyłam na małym ogniu kilka minut).
Omlet świetnie będzie też smakował posypany cukrem pudrem czy z dżemem, powidłami lub konfiturą.




Udanego weekendu :)



19 komentarzy:

  1. Przyznam, że i mnie bardzo zaciekawiła już sama nazwa tego Twoje omletu. Muślin? Delikatność. I taki musi być - delikatny, kremowy, z tą śmietanką. Koniecznie muszę go zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że podzieliłaś się przepisem. Ten omlet wygląda wyjątkowo delikatnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście intrygująca nazwa, a jaki cudny omlecik! :D
    Co do Anii również mam sentyment i chętnie czytałam :)
    Miłego! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście, że czytałam 'Anię'. Wszystkie książki. Chyba nawet dwa razy. Jedna z ulubionych postaci dzieciństwa.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno więcej niż po dwa razy każdą ;) i na pewno się z nimi nimi rozstanę, bo mam wielki sentyment do tych książek :)

      Usuń
  5. Mnie też zaintrygowała właśnie nazwa tego omletu :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja ukochana książka(i) z dzieciństwa! :-) ... Koniecznie będę musiała sobie przyrządzić takiego omleta :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. może właśnie dlatego, że jest tak delikatny jak muślin. (; przepis koniecznie do wypróbowania!

    OdpowiedzUsuń
  8. cudny omlecik *-* ja uwielbiam "Anię z Zielonego wzgórza" ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam, moja ulubiona książka z dzieciństwa.
    Podoba mi się ten omlet!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa nazwa :D Musiał być pyszny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Uuu pysznie wygląda, nawet takiego suchego bym zjadła mniam!

    OdpowiedzUsuń
  12. nazwa idealnie do niego pasuje- lekki, delikatny. aż się chce zjeść takiego na tarasie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedna w pierwszych książek które przeczytałam po Polsku i chyba nawet zrozumiałam w większości ;)
    A moja pierwsza to 'Dzieci z Bullerbyn' którą uwielbiam... Jej, przypomniałaś mi teraz tak wiele...
    A to tylko muślinowy omlet.

    OdpowiedzUsuń
  14. z kremówką wyszedł na pewno delikatniejszy - zresztą tak też wygląda. a wypełniony po brzegi jabłkami, to już w ogóle pycha!

    OdpowiedzUsuń