czwartek, 27 czerwca 2013

Cytrynowe placuszki z makiem


Plany?
Dziś, pora raz a porządnie skończyć z tą sesją.
Poczuć wiatr we włosach, w sercu wolność.
A potem uciec gdzieś znowu.
Naprawdę wakacje czają się za rogiem?





środa, 26 czerwca 2013

Owsianka Ulepek


Korzystam z pogody, z ponurych, deszczowych poranków.
Z ochoty na otulające ciepłem śniadania.
Od dawna chciałam zrobić ulepek od Elin.
Dziś mi się to nareszcie udało i jestem zachwycona.
Potrzebowałam śniadania które ogrzeje zaciśnięty żołądek.
I serce.
Nie mogłam wybrać lepiej.
Żadna zima nie będzie już straszna. I żadna sesja.


wtorek, 25 czerwca 2013

Tosty francuskie w ziołach


Lubię uciekać.
Wracać nie znoszę.
Deszcz mnie w nocy usypia.
Ale burza straszy.
Błyskawice w ciemności zapalają w pokoju światło.
Nie, w taką noc wyspać się nie można.




piątek, 21 czerwca 2013

Cukiniowe placuszki


Nie taki diabeł straszny.
Ale mimo wszystko, nie polubię ustnych nigdy w życiu.
Teraz pozostało odliczać dni do tego ostatniego egzaminu.
Ale zanim on przyjdzie, to wbrew wszystkiemu, zapominam na ten weekend że jest sesja.
Coś mi się po takim tygodniu należy.
Będą lody, będzie mrożona kawa, byczenie się na słońcu i jeszcze więcej mrożonej kawy i lodów.
A na obiad lekkie cukiniowe placuszki ;)





środa, 19 czerwca 2013

Studencka miseczka


Czy może być lepsze śniadanie w samym epicentrum sesji?
Nie sądzę.
Miseczka pełna zdrowia i energii, przyogotowana w 10 minut.
Ideał.
Po śniadaniu poprawię czekoladą, bo mam jej całkiem spory zapas ;)
I tak, to można się uczyć.




poniedziałek, 17 czerwca 2013

Kakaowo kokosowy omlet


Czasem zastanawiam się czy jestem nocnym markiem czy też może rannym ptaszkiem?
Teraz sesja zmusza mnie do prowadzenia podwójnego życia.
Bycia jednym i drugim.
Nocny marek pije entą kawę.
A ranny ptaszek potrzebuje energii.
I to całe mnóstwo.
A taki omlet radzi sobie całkiem znośnie.
I czuję że dzisiejszy dzień będzie bardzo czekoladowy.




niedziela, 16 czerwca 2013

Różowa owsianka


Ktoś codziennie podkrada mi czas.
Dni się kurczą.
Nie, one się przecież wydłużają.
W końcu to czerwiec i teraz noce są najkrótsze.
Moja doba tak niestety nie działa.
Trudno.
Dziś muszę chodzić jak w zegarku, żeby ze wszystkim zdążyć.
Dobra, ale zacznę prawidłowo funkcjonować dopiero po śniadaniu.
A po takim różowym nawet mogę się uśmiechnąć (:





piątek, 14 czerwca 2013

Truskawkowa kawa i bardzo słodki piątek


Po miesiącach spędzanych pod kocem, prosząc, grożąc, płacząc deszczem.
Lato nareszcie zaszczyciło nas swoją obecnością.
Nieważne że sesja, nieistotne że stos notatek, co tam egzaminy.
I tak uśmiecham się w stronę słońca.
A na upał wiadomo- trzeba mieć dobre sposoby.
Ja znam takich kilka ;)



środa, 12 czerwca 2013

Marchewkowe ciasto


Na pierwszy mały jubileusz musi być ciacho.
Setny post, to już?
Czas pędzi, a ja nie myślałam że tak długo zostanę.
Najczęściej jem z Wami śniadania, smażę naleśniki i placki, ale także piekę ciasta i muffinki, owoce zamieniam na pyszne koktajle, czasem też rzucam pomysł na obiad i uczę się nowych smaków.
A między przepisem, a zdjęciem zostawiam trochę siebie.
Lubię tu być i zapuszczam korzenie na dłużej.



wtorek, 11 czerwca 2013

Orzechowe naleśniki


Życie jest złośliwe.
Wczoraj mówiłam o wyższości śniadań nad wszelkimi innymi sprawami o poranku.
Dziś zaś, wyszłam z domu bez niego.
Siła wyższa. Nie było innej opcji.
Za to po powrocie odbiłam sobie podwójnie albo i potrójnie brak ulubionego posiłku.
A jaka rekompensata jest najlepsza?
No oczywiście jedzona pod kocem w za dużym dresie, słodka i naleśnikowa!




poniedziałek, 10 czerwca 2013

Sałatka z kiwi


No i pięknie. Zaspałam.
Odpłynęłam licząc nie barany, a powtarzając wzory.
Za minutę ktoś zapalił światło.
Nie, to już ranek.
Drzemka, drzemka, drzemka. I bum, czas do wyjścia z domu, się nagle skurczył.
Skończyło sie na bieganiu na jednej szpilce, w poszukiwaniu czarnej podkolanówki, malując prawe oko lewą ręką, a drugą zalewając kawę zimnym mlekiem.
Śniadanie jednak w tym całym ferworze, znalazło swoje miejsce. Bo bez tego ani rusz.
Mój dzisiejszy image, był sponsorowany przez o jedną drzemkę za dużo i zbytnią miłość do porannych posiłków.
Ale przynajmniej egzamin się na mnie doczekał o czasie.




niedziela, 9 czerwca 2013

Koktajl kakaowo truskawkowo bananowy


Słońce.
Leżę na balkonie.
Truskawki, mrożona kawa, wielkie okulary na nosie.
Wakacje?
Wszystko odpowiada.
No prawie.
Co nie pasuje?
Stos notatek, książki i zielony zakreślacz.
Aha i mój sąsiad z góry (pozdrawiam sąsiada), który właśnie w niedzielę musi zamiatać balkon i chyba nie muszę dopowiadać gdzie pozbywa się wszystkich śmieci.
A poza tym karmi gołębie i cały czas te okropne ptaszyska latają mi nad głową.
Żyć nie umierać jednym słowem.
Na osłodę częstuję koktajlem i już uciekam do swoich zabawek.





sobota, 8 czerwca 2013

Śniadanie pełne energii


Źle dobrze.
Dobrze źle.
Muszę naładować akumulator i wszystkie baterie po wczorajszym.
Tak skrajne emocje.
To chyba niezdrowe.
Złe przeczucia.
Gorsze wieści.
A wszystko zakończone najlepszą nowiną pod słońcem.
I triumfalnym lodem, zjedzonym za "zdany".
Pora zacząć odhaczać w kalendarzu.
Tak po ostatniej wpadce znów się z nim zaprzyjaźniłam.



czwartek, 6 czerwca 2013

Mój pierwszy raz


Znacie ten dreszczyk emocji przed próbowaniem nowych rzeczy?
Miałam tak przed moim debiutem z sushi czy pierwszym w życiu kęsem krwistego steka ( to niestety akurat nie jest, kulinarne wspomnienie do którego wracam z uśmiechem na twarzy ).
Wierzcie mi lub nie, ale podczas dzisiejszego śniadania również towarzyszyła mi gęsia skórka.
Owsianka po raz pierwszy?
Niemożliwe.
A jednak.


środa, 5 czerwca 2013

Lepiej późno...


Niż później.
Kalendarzyk to taka praktyczna rzecz.
Serio?
Ja już tych czasów nie pamiętam.
Kiedyś zapisywałam w nim wszystko, wiedziałam co, gdzie, jak i kiedy.
Byłam perfekcyjną panią domu.
Teraz zdarzy mi sie coś w nim naskrobać, tak od święta.
Widać sesja to święto wielkie, bo NAWET zapisałam w nim daty wszystkich egzaminów.
Dobrze byłoby jednak, gdybym zaglądała do tego harmonogramu częściej niż rzadziej.
Wtedy przynajmniej kojarzyłabym, że jeden z egzaminów jest już w poniedziałek.
A tak to ogarniam to od wczorajszego wieczora.
Po drodze jeszcze piątkowy armagedon.
Jestem w proszku.
Ale.
Nie ma tego złego.



wtorek, 4 czerwca 2013

Waniliowe i pełnoziarniste jabłka w cieście


Wczoraj świat płakał cały dzień.
Kap, kap, kap bez przerwy.
I mi się udzielało.
W końcu podobno jestem wrażliwa ( drażliwa? )
Dziś już koniec z tym.
Koc, powyciągany dres i podobne rekwizyty rzucam w kąt.
A kuszą, no trudno.
Bardziej kręci opcja słodkiego śniadania.
Zrobię sobie dobry humor.
Nie sprawdzę wyników, nawet jeśli będą ( jasne ile razy od wczoraj już to zrobiłaś )
Bo czuję, że wszystkie moje starania pójdą na marne.
I choć czekolada przyjdzie z pomocą, nawet ona sobie nie poradzi.





sobota, 1 czerwca 2013

Blogowy dzień dziecka i największe w historii wspólne śniadanie


Dla mnie zawsze pozostaniesz dzieckiem.
Te słowa ostatnio mama śpiewa mi za uchem bardzo często.
I wiecie gdzie jest haczyk?
To może oznaczać tylko to, że właśnie od paru dobrych lat przestałam być berbeciem.
No tak, może trochę się zmieniłam, wyrosłam ze śpioszków,  lalki zamieniłam na książki (ale moich misiów nie odam!),  już nie budzę się w nocy i nie krzyczę: Mamo pić! ( swoją drogą, jakie to było wygodne, gdy ktoś przynosił Ci piciu do łóżka i nie trzeba było w ciemności, bosymi stópkami biegać po kuchni ).
Ale mimo wszystko ten brzdąc, dalej gdzieś tam we mnie siedzi.
I to dobrze.
Świat z perspektywy dziecka jest taki prosty. Warto więc go schować głęboko w sobie, na potem.
I kiedy jak kiedy, ale dziś trzeba tego malucha w sobie obudzić.
Ja tak robię. I to nie sama, a z całą gromadką innych bąków!
Ten dzień dziecka jest naprawdę wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju ;)