poniedziałek, 1 lipca 2013

Wiejska jajecznica i o wyjeździe słów kilka


Pierwszy lipca, więc z kopyta powinny ruszyć wakacje.
Pełną parą.
Ja mam jednak inne plany.
Zakładam biały fartuch i pędzę na praktyki, żeby nieco bardziej zagłębić się w tajniki przyszłego zawodu.
Nie jest to szczyt moich wakacyjnych marzeń, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
A jajecznica u babci, w poniedziałkowy poranek smakuje najlepiej na świecie.






A ostatnie dni były winem i piwem płynące.
I trochę deszczem.


Weekend spędzony na Słowacji. Na zmianę w słońcu, deszczu, w bluzie i na ramiączkach, pod parasolem  i pod chmurką.


Wypróbowałam kilka nowych smaków. Haluszki, znacie? To po prostu kluski z ziemniaków, mąki i jajka, podawane z bryndzą i boczkiem.
Trafiliśmy akuat na konkurs, w którym drużyny przygotowywały ten słowacki specjał. Po degustacji przez jury ( a i mi się udało dziabnąć parę klusek ;)  i ogłoszeniu zwycięzców, odbyły się zawody numer dwa- który zespół szybciej poradzi sobie z wielką michą klusek. Nie dałam rady patrzeć na tą część konkursu zbyt długo, ponieważ miałam obawy czy zachowam swój apetyt na obiad ;)


Jednak udało się. Apetyt pozostał i nawet wpadł jeszcze naleśnik na drugie śniadanie. Był pyszny, choć może, z trochę nietypowym nadzieniem- dżem, bita śmietana, zmielone orzechy i cukier puder. Chyba wkrótce odtworzę ten smak we własnej kuchni.


Przy obiedzie, najbardziej zaskoczyło mnie podanie kompotu. To do picia, czy do jedzenia?


A w oczekiwaniu na danie, można było rozszyfrować menu i pośmiać się z bardzo przyjemnego i zabawnego dla ucha języka słowackiego ;)


Lody, lody dla ochłody. Nie odpuściłabym wypróbowania nowego smaku Magnum ( karmel i czekolada ). Jednak po degustacji stwierdzam że wersjia Almond nie ma sobie równych ;)


No i jak mogłoby zabraknąć odwiedzin w ukochanym Zakopanem. W drodze, w biegu, ale to nic. Oscypki zaliczone i piwo na Krupówkach również. Uwaga, czerwcowe, a prawie lipcowe, wakacyjne, GRZANE piwo. I wcale nie było mi za gorąco!


Wszystko co dobre, szybko się kończy.
Rozumiem te słowa bardzo dobrze. Wiem, tak musi być.
Ale nie lubię tego, ani trochę.
Miłego dnia!




18 komentarzy:

  1. Zazdroszczę Zakopanego:) I co ja widzę!? Lody Magnum, haluszki (znam smak, nie znam nazwy), piękne widoki...

    Praktyki to jednak co innego niż sesja, więc i stresów mniej, i jednak zaznajomisz się z przyszłą pracą:))
    A kiedy wracasz do Krakowa? Może uda mi się wyskoczyć na Wawel:p w najbliższych tygodniach i chciałabym wiedzieć, czy będziesz w mieście czy nie:) Jakoś tak planuję na razie luźno, orientuję się w terminach^

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma to jak domowe śniadanie :)
    Mogę tylko pozazdrościć :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ podoba mi się ta Twoja relacja :) Czytam z uśmiechem na twarzy i podziwiam piękne zdjęcia. Jestem pewna, że te chwile zostaną w Twojej pamięci na długo, jeśli nie na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Juuuuż mi uciekłaś z Krakowa? :<
    Ha, podanie tego kompotu to prawdziwe mistrzostwo! :D
    Miałaś rzeczywiście udany weekend, super, należało Ci się :-*
    A co do jajecznicy - u mnie to dziadek króluje w tej kwestii, aż nabrałam ochotę na taką jajecznicę w jego wykonaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uciekłam, uciekłam ale nie tak daleko! ;) Mam zamiar bywać w Krakowie ;)

      Usuń
  5. nie ma to jak jajecznica w babcinej kuchni <3
    widzę że mimo pogody miałaś bardzo udany weekend i tylko nowości kulinarnych ;*
    na praktykach też może być całkiem ciekawie xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Ahh ale Ci fajnie :D masz racje : nie ma to jak jajecznica w poniedzialkowy poranek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oh, zazdroszczę tego wyjazdu :) Super, że tak miło spędziłaś czas :D

    OdpowiedzUsuń
  8. O jak świetnie u Ciebie :) Pojechałabym do Zakopca, ale bym pojechała! :)
    Ten naleśnik musiał być przepyszny!
    No i nie ma to jak jajecznica na śniadanie! Zresztą ja mogę jeść ją ostatnio o każdej porze dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. dobrze kochanie, że trochę odpoczęłaś i spędziłaś weekend z drugą połówką :) zdecydowanie Ci się należało!
    udanego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zakopane uwielbiam :D
    tak jak wiejska jajecznicę!

    OdpowiedzUsuń
  11. mniam, uwielbiam taką jajeczniczkę swojską:D
    Ale miałaś wypad, cuu, miód, malina-i te piwka <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Ach jak przyjemnie ^^ Marzy mi się teraz Zakopane :>

    OdpowiedzUsuń
  13. strasznie lubię sposób w jaki piszesz, przyjemnie się to czyta :) co do magnuma - zgadzam się w stu procentach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. jakie smakowitości :) u mnie urlop dopiero w sierpniu, zobaczymy gdzie mnie wywieje tym razem:)
    Magnum Almond - przybij piątkę:) nie ma sobie równych:)
    zazdroszczę weekendu piwem i winem płynącego :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale przyjemnie, byłam w Zakopane poł roku temu i uwielbiam :) I ciekawe te zawody na Slowacji, chyba potrafię sobie to dobrze zwizualizować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że umiesz, ale lepiej nie rób tego przed obiadem ;D

      Usuń