czwartek, 25 września 2014

O najlepszej pizzy na świecie


Włochy są przepyszne.
Nie wiem jak Wam, ale mi kojarzą się przede wszystkim z pizzą.
Planując tegoroczne wakacje, niejednokrotnie rozmyślałam o tym, że nareszcie uda mi się zjeść prawdziwą, włoską pizzę.
Jednak nasze pierwsze podejście do tej potrawy w słonecznej Italii, nie przyniosło nieziemskich doznań.
Szczerze?
Byłam trochę rozczarowana, bo liczyłam, że zjem coś naprawdę fantastycznego.
Jednak nie musiałam czekać zbyt długo, by dowiedzieć się jak powinna smakować pizza.
Wycieczka do Neapolu dostarczyła Nam wiele wrażeń.
Szczególnie tych smakowych.
Serio lepiej być nie mogło.
I nie skłamię ani trochę, jeśli powiem Wam, że zjadłam najlepszą pizzę na świecie.





W związku z wizytą w Neapolu, naszym głównym punktem była wędrówka na Wezuwiusza.


Wulkan zrobił na mnie ogromne wrażenie, choć moje dziecinne wyobrażenia o wielkim kraterze z gotującą się lawą, zostały bezwzględnie rozwiane.




Tak czy inaczej, sam fakt że byłam na czynnym wulkanie, przyprawia mnie o dreszczyk emocji i cieszę się, że mogłam tego doświadczyć.




Na szczyt Wezuwiusza prowadziły niewiarygodne serpentyny i nie powiem żeby ta przejażdżka należała do miłych. Szczególnie, że jechał przed nami autokar i gdy mijał się ze swoim kolegą zjeżdżającym z góry, wstrzymywałam oddech. Lepiej było więc skupiać się nie na drogowych przepychankach, ale na wspaniałych widokach na Neapol.



Wulkan wulkanem, ale tak naprawdę wspominając Neapol głównie myślę o czym innym. I tu dotarłam wreszcie do głównego tematu posta.


Namiary na to miejsce, dostaliśmy od pewnej osoby, która czytała książkę "Jedz, módl się, kochaj". Główna bohaterka podczas wycieczki do Włoch, zajadała się tam podobno wyśmienitą pizzą. Na podstawie książki powstał także film, z Julią Roberts w roli głównej.


W pizzeri nakręcono kilka scen, a dla upamiętnienia tego do dziś w lokalu można podziwiać zdjęcia uroczej Julii wcinającej pizzę.



Pizzeria z zewnątrz, wygląda mniej więcej jak kebab na Floriańskiej. Jednak trudno ją przeoczyć, ponieważ przed wejściem, kłębi się tłum wyczekujących ludzi. Bez względu na porę, lokal jest pełny, a na miejsce trzeba czekać około 40 minut.
Nie spodobała mi się perspektywa dreptania przed restauracją z burczącym brzuchem i szczerze mówiąc, marudziłam żebyśmy poszukali innego miejsca z dobrym jedzeniem. Jednak spotkałam się z ogromnym sprzeciwem mojego chłopaka. Jarek był najbardziej z nas podekscytowany, gdyż po wpisaniu w google hasła "najlepsza pizza na świecie" wyświetlił mu się artykuł w którym przeczytał : "Smakosze z całego świata są zgodni: najlepsza pizza na kuli ziemskiej jest w Neapolu, a dokładniej rzecz ujmując, w L’antica pizzeria da Michele"  Cóż, w tej sytuacji nie mogliśmy się poddać.


A odznaczenia dla pizzeri, które były przyklejone na szybie obok głównego wejścia, mówiły, że warto czekać.


Gdy kelner nareszcie przeczytał Nasz numerek, szczęśliwi weszliśmy do środka. Wnętrze nie zrobiło żadnego wrażenia. Czułam się trochę jak w słabym barze mlecznym. Na pytanie o kartę menu, usłyszałam że wisi na ścianie.


Jak widać, nie ma mowy żeby mieć w tej restauracji problem z wyborem- margherita ( mozzarella, pomidory, bazylia ) lub marinara ( czosnek, pomidory, oliwa, bazylia, oregano ) i na tym koniec. Ceny bardzo przystępne, powiedziałabym nawet że niskie, jak na włoskie standardy.


Miałam pewne wątpliwości, czy aby na pewno to możliwe że w takim miejscu zjem najlepszą pizzę na świecie, ale wszystkie zostały rozwiane, gdy kelner postawił przede mną talerz z ogromną, pachnąca margherittą.


Pizza była fenomenalna! Na prawdę nigdzie takiej nie jadłam. Ciasto świetne - miękkie, ale idealnie wypieczone. Dodatki choć skromne, były przepyszne.To uświadamia mi właśnie, jak bardzo liczy się jakość produktów.


Pizze pochłonęliśmy w mgnieniu oka, choć na początku gdy zobaczyłam ich rozmiar myślałam że nie damy rady. Jednak ciasto jest cieniutkie, więc poszło łatwo.



Jeśli będziecie mieć kiedyś możliwość, to koniecznie odwiedźcie Neapol. Może samo miasto odstrasza, bo tak  szczerze, to za przyjemnie tam nie jest.


Mówiąc wprost- ulice giną w śmieciach, a mieszkańcy nie wyglądają na sympatycznych.


Ale dla obiadu w L'antica pizzeria da michele warto tam zawitać, naprawdę!
Do usłyszenia!



15 komentarzy:

  1. A ja na erasmusie poznałam właśnie dwie dziewczyny z Neapolu !!! I właśnie mi opowiadały o tym miejscu i że u nich pizza najlepsza! :D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany ale czad :D świat jest jednak i duży i mały ;)

      Usuń
  2. Południowe Włochy wymagają od Polaków psychicznego pozytywnego nastawienia :D

    Pozdrawiamy serdeczenie
    Tapenda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się całkowicie ;) a szczególnie to pozytywne nastawienie, przydaje się podczas jazdy samochodem po tych okolicach ;)

      Usuń
  3. marzy mi się taka wycieczka! a takiej prawdziwej włoskiej pizzy, na idealnym cieście chętnie bym spróbowała :) potrafisz przenieść mnie w te klimaty, za każdym razem gdy oglądam Twoje zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Włochy to zdecydowanie pizza, chyba większości ludzi kojarzy się właśnie z nią:) I nie mam najmniejszych wątpliwości, że to właśnie tam można zjeść wspaniałą i prawdziwą po stokroć pizzę, z którą nie może się równać nawet najlepsza polska odpowiedniczka:))

    Włochy to pizza i lody!
    No, może jeszcze spaghetti... chociaż nie, pizza i lody!:))

    OdpowiedzUsuń
  5. rzeczywiście jak patrzę na zdjęcia tej pizzerii to nie wygląda zbyt zachęcająco, i to okrojone menu... ale czasami lepiej nie kombinować i nauczyć się robić porządnie dwa rodzaje pizzy niż wrzucać do karty 30 byle jakich ;) właśnie dla mnie to świadczy o tym, że pizza musiała smakować wyśmienicie, bo to ich specjał ;)
    ps: gratuluję wytrzymałości jeśli chodzi o stanie w kolejce! ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. i własnie taka powinna być prawdziwa włoska pizza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. We włoskich pizzeriach chyba jest coś na rzeczy z tym czekaniem, w Mediolanie poszliśmy raz do pizzerii w sumie nie w ścisłym centrum, w jakiejś bocznej uliczce i w zanim skonczyliśmy jeść uzbierała się kolejka jak do Divy w sobotę :D Chyba, że nieświadomie odwiedzilimy jakąś znaną restaurację, bo pizza też była nieziemska! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. to jest magia włoch- wystarczy czosnek, niefiltrowana oliwa od rolnika i prawidziwy parmezan, świeżo zagnieciona pasta i mamy najlepsze danie na świecie. tęsknię za tymi smakami
    i jak dobrze, że tu jesteś! jakiś czas temu chyba już wróciłaś, ale ja w tyle z tym wszystkim jestem. a jakoś tak lubię atmosferę u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się- to jest magia i tyle :)
      bywaj zatem u mnie częściej, będzie mi bardzo miło :)

      Usuń
  9. ach, te widoki, ta pizza...! Włochy są na mojej liście miejsc do zwiedzenia w przyszłe wakacje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I na mojej liście do zwiedzania kiedyś wciąż są, bo mimo że dużo udało mi się już zobaczyć podczas tych wakacji, to dopiero początek poznawania tego kraju :)

      Usuń
  10. dzięki za cynk, taki adres trzeba zapisać i skorzystać :):):)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham włochy i pizzę też lubię :) mam nadzieję, że będę miała okazję spróbować tej, którą polecasz!

    OdpowiedzUsuń