czwartek, 18 września 2014

Włoskie wakacje - Wenecja



Wróciłam!
Szczęśliwa, opalona, o 2 kilogramy cięższa (ach to pyszne włoskie jedzenie! ), bogatsza o nowe przeżycia i z głową pełną wspomnień.
Mój aparat zatrzymał najwspanialsze momenty podróży na ponad 1300 zdjęciach.
Więc chyba wiecie już, czego spodziewać się na moim blogu w najbliższym czasie ;)
Zaczynam od początku.
Zapraszam na małą wycieczkę po pięknej Wenecji.





Godzina - 20.00.
Czteroosobowa ekipa.
Kierunek - Wenecja.
Bagażnik samochodu pęka w szwach.
Bułki na podróż gotowe.
W głośnikach dobra muzyka.
Jesteśmy gotowi- start :)


Jednak bez kawy ze stacji nigdzie się nie ruszę i już!


Gdy po całej nocy śmigania po autostradach, nareszcie pokazało się słońce, przyszedł czas żeby poczytać trochę o tym wspaniałym kraju, który niebawem miałam poznać.



Od razu po dotarciu do Wenecji, nabyliśmy bilety na tramwaj wodny. Mimo tego, że mieliśmy za sobą nieprzespaną noc w aucie, byliśmy bardzo podekscytowani i o zmęczeniu nikt nie pomyślał nawet przez krótką chwilę.


Popłynęliśmy słynnym kanałem La Grande, zachwycając się przepięknymi widokami.

\


Wenecja mnie totalnie oczarowała.


Wciąż zastanawiałam się jakim cudem gondolierom udaje się nie wpadać do wody.




Wszechobecne maski aż prosiły się aby je kupić.



Nie mogłam więc, opuścić miasta na wodzie bez takiej pamiątki.



Komuś moja maska jednak spodobała się jeszcze bardziej.


Wkrótce zaczęły pojawiać się pierwsze oznaki znużenia, dlatego przystanek na chwilę odpoczynku i małą przekąskę był obowiązkowy.


A przy okazji można było napić się włoskiego wina, za szczęśliwą podróż.


Potem udaliśmy się dalej poznawać to urokliwe miasto.


Uliczki w Wenecji mają naprawdę niezwykły klimat.


Słynny plac św. Marka pełny był turystów.


A z Mostu Zakochanych widok na kanał La Grande był przepiękny.


 W czasie naszego spaceru podziwialiśmy wystawy sklepów.


Były one często bardzo słodkie.


Albo też zaskakujące!


A w takim fartuszku bardzo chętnie gotowałabym codziennie obiady.


Taki widok w Wenecji ( a potem jak się okazało w całych Włoszech) spotkać można było na każdym kroku.


Wenecja to magiczne miejsce.


Byliśmy nieziemsko głodni gdy dotarliśmy na camping, gdzie mieliśmy spędzić jedną noc, by nabrać sił na dalsze podróżowanie. Niestety w tamtejszej restauracji nie było w czym wybierać i na nasz pierwszy włoski obiad zjedliśmy zwykłe cheeseburgery. Na szczęście był to jedyny taki słaby posiłek we Włoszech, bo przez cały wyjazd jedliśmy naprawdę przepysznie.


Na koniec dnia wypiliśmy wino, a potem poszliśmy spać z głowami pełnymi wrażeń, po naszym pierwszym dniu włoskiej przygody. A to dopiero był początek ;)


To wszystko na dziś.
Ale jak już cześniej powiedziałam - pokażę Wam jeszcze więcej!
Do usłyszenia :)


8 komentarzy:

  1. O tak, wenecja jest piękna ;) A te cheesburgery wcale nie wyglądają na takie słabe ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wenecja jest niesamowita, nie mogę pojąć ten wody, tych gondoli, tego życia na wodzie... po prostu jakoś nie mieści mi się to w głowie i przez to jestem zachwycona tym miejscem:)

    Włochy są smaczne, to po prostu pyszny kraj. Jeden z najsmaczniejszych w Europie, prawda?:)
    Mam nadzieję, że pochwalisz się jeszcze kilkoma(kilkudziesięcioma?) zdjęciami:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dla mnie włoska kuchnia to jedna z najbardziej ulubionych:) a zdjęciami podzielę się na pewno!

      Usuń
  3. już nie mogę się doczekac następnej relacji! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna Wenecja! :) Fajnie było odnaleźć się w twoich zdjęciach, nawet chodziłyśmy po tych samych ciasnych uliczkach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. moje marzenia, mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tam pojechać :) oglądając Twoją relację przenoszę się w te miejsca na chwilę, myślami, marzeniami... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajnie, że wróciłaś :) uwielbiam Włochy i zawsze z sentymentem tam wracam, a Wenecja jest cudowna chociaż pełna turystów :)
    pocieszyłaś mnie z tym jedzeniem, bo ostatnio byłam we Włoszech kilka lat temu ostatnio, w tym roku był mój Brat i stwierdził, że tak kiepskiego jedzenia to nigdzie nie jadł :/ chyba miał wyjątkowego pecha :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jest relacja, cudownie! ;d teraz czekam na kolejne, ale błagam nie wrzucaj jedzenia, bo chyba się tutaj popłaczę oglądając co miałaś okazję zjeść ;)

    OdpowiedzUsuń